Większość kampanii w małych firmach wygląda tak: reklama prowadzi prosto do oferty. Klient, który zobaczył Cię pierwszy raz w życiu, ma od razu kupić. Nie kupuje — bo nie wie kim jesteś, czy Ci ufać i czy to w ogóle dla niego.
Dwa etapy zamiast jednego
Lejek dwustopniowy rozdziela dwie zupełnie różne prace:
- Etap 1 — segmentacja. Reklama nie prowadzi do oferty, tylko do artykułu z mapy tematycznej. Czytelnik sam się kwalifikuje: kogo temat interesuje, ten klika.
- Etap 2 — domykanie. Kto przeczytał, wpada do retargetingu. Druga reklama — już do oferty — trafia tylko do osób, które wykazały zainteresowanie.
Dlaczego to działa
Bo płacisz za uwagę raz, a wykorzystujesz ją dwa razy. Pierwsza reklama jest tania (klik w artykuł kosztuje grosze w porównaniu z konwersją). Druga trafia do ciepłej audiencji, więc ma wielokrotnie wyższy współczynnik konwersji.
Reklama nie ma sprzedawać. Ma kwalifikować. Sprzedaje dopiero druga odsłona — do osób, które już Cię znają.
Efekt uboczny: zostaje Ci treść, która pracuje w SEO długo po tym, jak kampania się skończy. Jednostopniowy lejek nie zostawia nic — wyłączasz budżet i znikasz.